poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Wiatrołap

Witajcie, 
 
Wiem, że następny post miał być relacją z pracowni, ale w międzyczasie udało nam się wykończyć, a właściwie zrobić od podstaw wiatrołap, który, od momentu, gdy tu zamieszkaliśmy, wyglądał tak jak na poniższym zdjęciu, czyli został tylko pomalowany, a na podłodze położyliśmy szare płytki.


I tak to trwało przez 3 lata, w międzyczasie na ścianie zawisła tylko półka na kurtki i wstawiliśmy szafkę na buty... 

Oczywiście drażniło mnie to bardzo, bo jak wiadomo, wiatrołap jest wizytówką domu, pierwszym miejscem, które widać po przekroczeniu progu....ba, nawet nie trzeba go przekraczać :) A ja dodatkowo już od początku miałam jego wizję, wiedziałam, że ściany wyłożymy boazerią, zrobimy półkę i przytulny kącik do siedzenia.... niezbyt wybujałe były te plany, jak pewnie zauważyliście, ale wymusił je metraż miejsca, wiatrołap ma zaledwie 2,60 m, więc szafa odpadała zupełnie, ale miejsce na odzież wierzchnią, buty, czapki itp, musiało się znaleźć:) 
Chciałam też bardzo, aby było tam jasno i przytulnie i oczywiscie aby wiatrołap korespondował z resztą domu i był jego interesującą zapowiedzią :)
Czy mi się to udało, ocenicie sami oglądając kolejne zdjęcia z metamorfozy :)

 Zaczynamy więc, tak wiatrołap wyglądał w trakcie prac, Mąż podocinał deski i przykleił je klejem montażowym do ściany, wcześniej ją gruntując.
 Boazeria jest docięta na 1,45 m, jedynie w miejscu, gdzie znajduje się wieszak na ubrania, położyliśmy ja do samej góry. Zrobilismy również drewnianą opaskę wokół drzwi wejściowych, taką niby futrynę :) Powyżej boazerii przykleiliśmy tapetę w delikatne biało-niebieskie paseczki.

A tak wygląda to teraz:
 Boazeria pomalowana dwukrotnie na biało, półka na ubrania, wykonana oczywiście przez mojego Męża z resztek sztachet, jakie nam zostały po poprzednich realizacjach, zabejcowana na kolor dębu, dołem biała, uzupełniona wieszakami z ikei :)



 Drażnią mnie jeszcze trochę te drzwiczki nad boazerią, mam ochotę je pomalować, tylko nie mogę się zdecydować, na jaki kolor...







 Szafka na buty i wisząca szafeczka na klucze, latarkę i inne podręczne, bardzo potrzebne, męskie przydasie, które muszą tu być, a niekoniecznie chciałam je widzieć na wierzchu, czego moi panowie jakoś nie mogli zrozumieć... :)



 Tutaj widać jeszcze dodatkowy drążek z haczykami, bardzo pomocnymi przy większej ilości osób, można na nim powiesić również tradycyjne wieszaki na ubrania.
I tak to wygląda, jest jeszcze druga ściana, na której musimy powiesić lustro i wtedy ją pokażę :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego posta:)
Ewa

Użyte materiały:
Tapeta: LM
Farba do boazerii: biała akrylowa z połyskiem luxens:  LM
Haczyki i wieszaki, szafka na buty, ławka: ikea
Płytki podłogowe: praktiker

czwartek, 2 sierpnia 2018

Letnie kadry kuchenno - ogrodowe, czyli jak spędzamy wakacje

 Witajcie,
Tym razem kolejny post w tempie ekspresowym, ale mam chwilę czasu i trochę zalegających zdjęć :)
Nie będzie to więc jeszcze pracownia, ale i na nią przyjdzie czas :)

Nasze wakacje w tym roku spędzamy głównie w domu, a ja muszę przyznać, że ta forma w zupełności mi odpowiada, nie potrzebuję więcej, jak mój ogródek, dom i rodzina obok, no może jeszcze trochę słońca:) Ale akurat na jego brak w tym roku nie możemy narzekać :)
W marcu minęły 3 lata jak tu mieszkamy, przez ten czas ogród pięknie się rozrósł, nie sądziłam nawet, że stanie się to tak szybko :)


 Również warzywniak hojnie nas w tym roku obdarza swoimi skarbami, słoneczniki i pomidory nasiały się same, korzystamy z nich już w pełni, wcześniej były maliny, porzeczki, pierwsze wiśnie, agrest, a także śliwki.... Wspaniale jest mieć taki swój kawałek raju, polecam wszystkim :)


 Tak jak pisałam, w domu nastąpiło wiele zmian, miedzy innymi położyliśmy śliczną tapetę w błękitną kratkę w hallu, uwielbiam ją, pięknie rozświetliła to miejsce, dodała charakteru i przytulności, jednocześnie nie dominując wnętrza.


 Kocham też robić letnie bukiety, łącząc szlachetne kwiaty z polnymi, jak te róże z krwawnikiem:)


A tu wspomniana już renkloda, owocowała pierwszy raz, prawda, że pięknie ? :)


 I nasze słoneczniki:


A tu letnia odsłona kuchni i hallu z nową tapetą:




 Nigdy nie sądziłam, że w moich wnętrzach pojawi się kolor żółty, a tymczasem coraz bardziej się z nim zaprzyjaźniam :)












Pozdrawiam Was gorąco i do następnego razu :)
Ewa

poniedziałek, 30 lipca 2018

Mini sypialnia dla małego człowieka:)

Witajcie,
Najpierw bardzo dziękuję za wszystkie dobre słowa pod poprzednim postem....
Za nami ciężkie przejścia, a ja radzę sobie z nimi pogrążając się w pracy...
Tak więc w domu nastąpiło wiele zmian, ukończyliśmy  pracownię, pokój najstarszego syna, obecnie pracujemy nad lokum średniego i wiatrołapem, zmiany nie ominęły także salonu :)

Ale zanim pokażę te pomieszczenia, zacznę od pokoju,który funkcjonuje u nas już od marca, a jeszcze nie udało mi się go tu zaprezentować, to oczywiście  pokoik Bartusia.
Pomieszczenie malutkie, wymiary: 2 m na 3,50, najdłuższa ściana dodatkowo ze skosem...
Z założenia miała tu być garderoba, była moja pracownia przez 3 lata... Postanowiliśmy  przeznaczyć ten pokój dla Bartka z kilku względów: po pierwsze, aby odzyskać sypialnię :) po drugie, to ostatnie wolne pomieszczenie w naszym domu :)
Oczywiście jest to pokój tymczasowy, gdy malutki pójdzie do szkoły, najpewniej odziedziczy po nas sypialnię, a my przeniesiemy się na dół, ale póki co bardzo wygodnie jest być na tym samym poziomie, bo jeszcze często w nocy musimy do niego zaglądać...

Od razu też muszę zaznaczyć, że pokój służy właściwie tylko za sypialnię, Bartuś bawi się głównie w salonie i teraz oczywiście na zewnątrz... Nie gardzi również pokojami starszych braci i naszą sypialnią :)




 Pokój umeblowaliśmy tym, co mieliśmy, czyli komodą hemnes i 2 regałami billy, oprócz tego w pokoju jest tylko łóżeczko i półki ścienne oraz fotel i stoliczek z krzesełkiem.
Jak na tę powierzchnię to i tak sporo, są też oczywiście zabawki :)



 Baza jest biała,  chciałam pokój powiększyć chociaż optycznie...
Na jednej ścianie daliśmy tapetę z leroy merlin, fajnie się sprawdza, zwłaszcza, że to przy niej odbywa się wiekszość zabaw i znajduje się tam stolik. Od dawna już wybieram tylko winylowe tapety, świetnie się spisują przy dzieciach, bo można je bardzo łatwo zmywać.














 Półki na książeczki to tak naprawdę półki na przyprawy, kupione kiedyś za grosze na wyprzedaży w jysku, półka - domek już znana, wykonana przez mojego Męża, wcześniej wisiała nad łóżeczkiem w sypialni. Krzesełko z ikei, stolik to prezent od cioci.












I tak to wszystko wygląda, myślę, że na chwilę obecną pokoik spełnia swoją rolę, Bartuś ma swoje miejsce, rodzice też :) A do tego wolne wieczory :)))
Pozdrawiam wszystkich ciepło, w kolejnym poście pokażę naszą nową pracownię.

Trzymajcie się w te upały,
Ewa