poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Sierpniowe królowe, czyli w hortensjowym ogrodzie

 Witajcie, 

Dziś ostatni dzień sierpnia, a ja wracam do kadrów ogrodowych:)

W tym miesiącu zdecydowanie w moim ogrodzie królują hortensje bukietowe, niezawodne i odporne na wszelkie pogodowe zawirowania...czego niestety nie mogę powiedzieć o ich siostrach - hortensjach ogrodowych, pomimo okrywania na wiosnę, większość omarzła i pojawiły się na nich tylko pojedyncze kwiaty...

Hortensje bukietowe kwitną na tegorocznych pędach i to pewno klucz do ich sukcesu...

W marcu przycięłam je bardzo nisko, tak na około 25 - 30 cm nad ziemią i odwdzięczyły się przyrostami prawie 2 metrowymi :) Mówię tu o odmianie limelight i phantome, to te najwyższe widoczne na zdjęciach, w moim ogrodzie są od 3 sezonów i jak widać osiągnęły już całkiem imponujące rozmiary :)

Bezsprzecznie jest to jedna z roślin, która polecam każdemu: piękna, niezawodna, niewymagająca, rośnie zarówno w słońcu jak i półcieniu, ma dużą tolerancję odczynu gleby, jedyne, czego potrzebuje, to nawadnianie: jeśli ma za sucho, liście żółkną i opadają.

Każda królowa potrzebuje orszaku, u mnie towarzyszą im kosodrzewiny, różaneczniki i wrzosy, stanowiące najniższe piętro, a w tle srebrne świerki i  dereń variegatus. Pięknie też wyglądają w towarzystwie host i traw ozdobnych.











 Hortensje są też wdzięcznym materiałem na bukiety, można je także zasuszyć, aby cieszyły dłużej :)

A poniżej mój bukiet na Święto Wniebowzięcia, którego bazą są właśnie hortensje, zarówno bukietowe jak i ogrodowe oraz jeżówki, cynie, szałwia, dzielżan, rozmaryn, mięta, krwawnik.





A przed nami pełen nowych wyzwań rok szkolny, życzę wszystkim wytrwałości, optymizmu, a przede wszystkim oczywiście zdrowia :)

Pozdrawiam ciepło, 

Ewa

wtorek, 18 sierpnia 2020

Domowe rewolucje, część 2

 Dzień dobry, 

Idę za ciosem i korzystając z tego, że 2/3 dzieci aktualnie przebywa u babci, dzięki czemu mam oczywiście trochę więcej czasu:), prezentuję drugą część remontów, które, co tu ukrywać, w dużej mierze zawdzięczam pandemii i uziemieniu męża w domu :)

Lifting przeszedł salon, pomalowaliśmy go na biało, jedna ściana dostała tapetę i wymieniliśmy regał na zamkniętą szafkę handmade: projekt mój, wykonanie oczywiście Mąż :)






Zrobiło się jaśniej, przestronniej i chyba przytulniej, tak przynajmniej mi się wydaje...

Do zrobienia została jeszcze kuchnia, bo po 5 latach już zdecydowanie wychodzi, co nie do końca mi odpowiada, ale kiedy to będzie, nie mam na razie pojęcia...........:)

A jak u Was, udało się coś pozmieniać dzięki pandemii?:)

Pozdrawiam, 

Ewa

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Wakacyjne rewolucje domowe cz.1

 Witajcie, 

Dzisiaj zapraszam Was do mojego domu, gdzie nastąpiło kilka zmian w obszarze salonu :)

Najpierw zajęliśmy się miejscem, które trochę trudno określić, w projekcie była to jadalnia, ale na naszą piątkę zdecydowanie za mała i od początku wiedziałam, że muszę w inny sposób zagospodarować tę przestrzeń.

Stali obserwatorzy bloga na pewno pamiętają dotychczasowe metamorfozy tej części domu, bo, de facto, chyba najczęściej była zmieniana... od bufetu, przez stół, wyspę, dotarła wreszcie do stanu obecnego, czyli zabudowy z półwyspem :)

Do przemiany wykorzystaliśmy  meble z wyspy, która znajdowała się tu wcześniej, dodaliśmy tylko blat, którego było za mało i w ten sposób zabudowaliśmy wnękę, zostawiając równocześnie miejsce do zjedzenia posiłków.

Przy okazji pomalowaliśmy ścianę na błękit, dodaliśmy opaskę wokół okna, która od dawna mi się marzyła i powstał zupełnie nowy kąt :) Mam więcej miejsca do pracy, swobodniejsze przejście do kuchni i lepszy dostęp do szafek... 

Wszystko trochę w stylu farmhouse, cottage, czyli po naszemu wiejskim, ale do takiego właśnie mi najbliżej, a dodatkowo mieszkanie na wsi zobowiązuje :)

Dużej zmiany chyba nie ma, nadal jestem wierna bieli, błękitom, zaprosiłam trochę więcej naturalnego drewna i póki co, dobrze mi z tym :)









Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, mam nadzieję, że wakacje płyną Wam miło, przyjemnie i w taki sposób, w jaki je zaplanowaliście :)

Ewa


poniedziałek, 29 czerwca 2020

Różany czas

Dzień dobry :)

Ponownie zapraszam do mojego ogrodu, który zmienia się teraz bardzo dynamicznie, piwonie kwitły niestety bardzo krótko, ulewne majowe i czerwcowe deszcze zniszczyły szybko kwiaty... Na szczęście swój czas rozpoczęły róże i dzielnie je zastąpiły...
W tym roku zmieniłam trochę różaną rabatę, poszerzyłam ją i dołem nasadziłam szałwię, kocimiętkę i przywrotnik ostroklapowy, stwarzając romantyczną rabatkę trochę na wzór angielski, na razie sadzonki jeszcze malutkie, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku już rozrosną się i pięknie uzupełnią królowe :)
Szałwie zdecydowanie skradły moje serce, mam je jeszcze w innym miejscu ogrodu, tutaj są pierwszym piętrem przed hortensjami bukietowymi i iglakami, w  obu miejscach wyglądają dobrze i dodają odrobiny koloru zielonym rabatom:)




 A ta szopka na drewno chwilowo robi u mnie za kwietnik, dostępna była w obi za korzystną cenę: przeceniona z 300 zł na 80 i skusiła mnie również wyglądem i kolorem:)


 Powojnik blue angel, z roku na rok piękniejszy :)


 Żylistek pięknie zakwitł w tym roku :)



 I lawenda pomału zaczyna swój spektakl.
























 Ogród nie ma lekko w tym roku, najpierw susza, potem przymrozki kwietniowe i majowe, atak mszyc i ślimaków, a potem ulewne deszcze i burze z gradem... jak powyżej...



 Eden rose, mój nowy, tegoroczny nabytek, juz wiem, że pokocham :))

 A tutaj Constance, dopiero zaczyna kwitnienie...






I na koniec jeszcze moje prace, tym razem z  żywych kwiatów, wyjątkowo w tym roku czerwcowe kompozycje komunijne oraz bukiety dla nauczycieli na zakończenie roku szkolnego:




A dzisiaj pierwszy poniedziałek wakacji, życzę wszystkim spokojnego, radosnego i zdrowego wypoczynku:)

Ewa