środa, 26 października 2022

Październik








 Witajcie jesienią:)

Nie mogę wciąż odnaleźć się w tej porze roku... Nasz urlop zahaczył o wrzesień, dopiero wtedy udało nam się odwiedzić nasz kochany Bałtyk, za to po powrocie wpadliśmy od razu w wir szkolno-zawodowych obowiązków, do tego przyplątały się pierwsze jesienne choróbska i wrzesień minął w niezbyt ciekawej atmosferze... do tego pogoda była wyjątkowo wstrętna, po 4-miesięcznej suszy cały miesiąc lało, wiało i zrobiło się zimno, wyjątkowo nieprzyjemny koniec lata ... Udało mi się zrobić tylko kilka zdjęć ogrodu po powrocie, teraz już dominują jesienne czerwienie i żółcie...

Ale skoro jesień i październik, to czas na podsumowanie kończącego się sezonu ogrodowego. 

Rok był w Małopolsce wyjątkowo suchy, w zasadzie od wiosny do września konieczne było podlewanie, ale, mimo tego, zaskoczona jestem pozytywnie efektami w ogrodzie, a zwłaszcza warzywniku. Większość warzyw rosła pięknie, lepiej jak w latach poprzednich i teraz nie wiem, czy jest to zasługa pogody, czy zmian, jakie wprowadziłam.. Siałam bowiem je zgodnie z zasadą, aby dawać koło siebie rośliny lubiące swoje sąsiedztwo, co miało również chronić je przed szkodnikami...

Sztandarowym przykładem jest tu cebula z marchewką czy pomidor z bazylią, informacje na ten temat, jakie rośliny lubią się z jakimi można bez problemu znaleźć w internecie, ja sugerowałam się tabelką z książki Danuty Młoźniak: "Jak stworzyć niezwykły warzywnik". 

Wspomogłam też pierwszy raz rośliny mączką bazaltową i oczywiście kompostem... Pory, selery, pietruszka, buraczki, sałaty, cebula, czosnek, marchew i fasolka udały się wspaniale, lubczyk po kilku latach prób nareszcie zaczął rosnąć, może dlatego, że wysiałam go z nasion? Bób mnie rozczarował, pięknie urósł, ale owoców miał mało i były w znacznej mierze robaczywe...

I jeszcze ogórki, owocowały dość ładnie, ale niestety bardzo szybko złapała je zaraza i nie zrobiłam tylu przetworów, na ile liczyłam...

Pierwszy raz zdecydowałam się na uprawę pomidorów i papryki pod folią. Muszę przyznać, że był to dobry pomysł, własne pomidory zaczęliśmy jeść od połowy lipca i mamy jeszcze teraz ostatnie, zerwane tydzień temu... co do papryki, to trochę gorzej, późno ją wysiałam i bardzo późno zaczęła owocować dlatego doczekałam się niewielu owoców, ale poprawię się na przyszły rok i z pewnością papryka zagości u mnie na stałe :)

Z ogrodowych podsumowań muszę wspomnieć przede wszystkim o kwiatach jednorocznych: kosmosach, cyniach, daliach, lewkoniach, lwich paszczach, astrach i ostróżeczkach. Wysiałam je w lutym i marcu, potem od kwietnia trafiły do folii, w maju do gruntu. Największym zaskoczeniem były dla mnie lewkonie, które kocham za wygląd i zapach jednocześnie, zaczęły kwitnąć w maju i kwitną do dziś, wystarczy regularnie je ścinać:) Reszta też spisała się nieźle, dalie z nasion urosły gigantyczne, nawet prawie 2metrowe, najsłabiej wypadły kosmosy pełne... udało mi się zebrać nasiona większości tych kwiatów na rok przyszły, jest szansa, że nie będzie już pomyłek kolorystycznych:)

Podsumowując, muszę stwierdzić, że rok był udany, zarówno ogrodowo jak i warzywnikowo, pomimo suszy, na której, jak się okazało, najbardziej ucierpiały drzewa owocowe...  Wiśni, czereśni i jabłek było niewiele, węgierek i brzoskwiń prawie wcale... ładnie obrodziło winogrono (wino już zastawione:) i pierwszy raz owocował orzech włoski.

Rozpisałam się mocno, czas kończyć :) 

Pozdrawiam wszystkich ciepło, 

Ewa




sobota, 13 sierpnia 2022

Wakacyjnie

Witajcie, 

Wakacje wciąż trwają, mam nadzieję, że spędzacie je w najlepszy możliwy dla Was sposób:) 

Ja na razie jeszcze chyba nie mogę powiedzieć, że odpoczęłam, od początku lipca głównie przygotowuję zapasy zimowe, przerabiam ogórki, cukinie, pomidory, śliwy, wiśnie, papierówki, porzeczkę, truskawki i inne pyszności z działki... Warzywa, pomimo wiosennej suszy, są całkiem przyzwoite.

Oprócz nich radość dają letnie kwiaty: lawenda, floksy, hortensje, złocienie, dalie, kosmosy...









W domu dzieją się niewielkie remonty, głównie w pokoju najmłodszego, czas zamienić pokój przedszkolaka na pokój ucznia... mam nadzieję, że niedługo uda mi się pokazać efekty metamorfozy, którą robimy jak najmniejszym kosztem:)

A w salonie obowiązkowe od wiosny do jesieni bukiety z ogrodowych kwiatów...






Pozdrawiam wszystkich ciepło, życząc udanych wakacji, jeszcze trochę ich przed nami, korzystajmy zatem:)

Ewa


czwartek, 30 czerwca 2022

Czerwcowy ogród

 Wakacyjne dzień dobry:)

Czerwiec ma się ku końcowi, razem z majem były wyjątkowo upalne w tym roku, co niestety mocno odbiło się na ogrodzie...

Susza, jakiej nie było odkąd tu mieszkamy, spowodowała, że trawnik w czerwcu wygląda jak po upalnym lecie, rośliny są o połowę mniejsze, szybciej dojrzewają, rozkwitają, ale nie rosną... Okres kwitnienia jest przynajmniej o połowę krótszy, owoce maleńkie... zapewne osoby, które nie posiadają ogrodu, sadu lub warzywnika, cieszą się z tak pięknej pogody, ale niestety, jest ona zwodnicza... będzie bardzo mało warzyw i owoców, a co za tym idzie, ceny, i tak już kosmiczne, poszybują jeszcze wyżej...

Niestety, nadal w pogodzie zapowiadają upały i mało deszczu... na ile możemy, na tyle podlewamy, ale nawet pojemnik na deszczówkę stoi od 2 tygodni pusty...

Pomimo tych niesprzyjających okoliczności, ogród cieszy kwiatami, a z warzywnika jemy już własne sałaty, ogórki, cebulę, buraczki, fasolkę, pietruszkę, koper... Czekam z niecierpliwością na pierwsze pomidory i paprykę, bo, jak pisałam, w tym roku pierwszy raz eksperymentujemy z warzywami pod folią:)





 

Widok na część warzywno - owocową działki i wspomniany tunel na pomidory... za foliakiem mam warzywnik, przed nim jagodownik z truskawkami, porzeczkami,  malinami, aronią, borówkami, agrestem i kilka drzew owocowych. Po garażu pnie się winogrono, na pergoli z jednej strony powojnik i róża, a  z drugiej jeżyna... Pomiędzy grządkami wysiałam też aksamitki i chabry, żeby zwabiały owady, a przede wszystkim ze względów estetycznych: lubię, jak jest ładnie :)


 

A takie piwonie miałam w tym roku z własnego ogrodu: pierwszy raz zakwitły biała: Shirley Temple i jasnoróżowa: Sarah Bernhardt, obie cudne, o pełnych , wielkich kwiatach....


 

W czerwcu również zakwitły róże, jak zwykle niezawodne pnące: New Down i Jasmina...



Dzwonki, które rozsiewają się po moim ogrodzie same, są już chyba w każdym miejscu, takie darmowe niespodzianki siewne lubię najbardziej, zwłaszcza, że ceny roślin są w tym roku kosmiczne... Doceniam też tym bardziej brak włókniny w ogrodzie, bo nie tylko dzwonki same się rozsiewają, mam też całe poletko nasianych jeżówek, naparstnic, ostróżek, bratków, werbeny patagońskiej, stipy i orlików...

Zrobiłam też z patyków rozsady hortensji i zaczynają już kwitnąć...

 

A w sadzie dojrzewają wiśnie, za chwilę będą śliwki i papierówki...


I moja najnowsza rabata: w zamierzeniu typowo letnia,głównie z jednorocznych bylin: mam tu oczywiście groszki pachnące, stipę, złocienie, ale także kosmosy, cynie, dalie, łubin, ostróżki, mieczyki czosnki...



Żegnam Was widokiem na różaną rabatę, i życzę wspaniałych wakacji :)

Pozdrawiam ciepło, 

Ewa





czwartek, 12 maja 2022

Maj w ogrodzie

 Dzień dobry w maju:)

Nadeszła wreszcie ta wyczekana i upragniona wiosna, ze słońcem, odpowiednią temperaturą i morzem zieleni:) Tulipany, szafirki narcyzy, to one królują właśnie na moich rabatach. Co prawda nie wszystkie są takie, jak miały być, te czerwone plamki tulipanów to moje niemiłe rozczarowanie..  kupowane w zestawie jako różowe...  no trudno, na szczęście wiosną moja tolerancja dla kolorów jest dużo większa, to ich głód po długiej zimie :)




Na szczęście nie wszędzie pojawiły się pomyłki, tu na cienistej rabacie tak jak miało być, same białe tulipany-exotic emperor i narcyzy:)





W mini sadzie cudnie kwitną wiśnie i czereśnie, pierwszy raz obficie również jabłonie... mam nadzieję, że doczekamy się pysznych owoców:)





Uwielbiam ten wiosenny dywan floksów szydlastych...



Narcyzy i zawciąg nadmorski dopełniają kolorystycznie tę majową rabatę...


No i krzew, bez którego maj nie byłby majem: lilak, u mnie w białym i fioletowym kolorze, uwielbiam go i choć jest dość problematyczny i ekspansywny, to nie wyobrażam sobie nie mieć go w ogrodzie, zwłaszcza, że bardzo mocno kojarzy mi się z dzieciństwem...

A pod nim startują lawendy i gdzieniegdzie jeszcze tulipany:)



Widok na nową rabatkę, gdzie będą głównie jednoroczne rośliny: dalie, cynie, kosmosy i astry.


I tak właśnie wygląda mój maj, większość dnia spędzam w ogrodzie, następnym razem postaram się pokazać warzywniak i sad oraz niewielki jagodownik, może nie są to bardzo fotogeniczne miejsca, ale bardzo przydatne i pochłaniające mnóstwo mojego czasu i pracy :)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, życzę wspaniałej pogody, ogrodnikom ciepła i deszczu :)

Ewa