Życie w nowym domu nie wiedzieć czemu pędzi jak koń wyścigowy, ba, nawet czystej krwi arab, ostatnio nawet zasugerowałam mojemu śubnemu, że niestety, ale wygląda na to, że dużo szybciej tu się zestarzeję :))) Remont oczywiście nie idzie równie szybko, powiedziałabym nawet, że mamy dłuższy już okres stagnacji, przynajmniej jeśli chodzi o prace w środku....
Za to mój starszy syn od kilku dni chodzi po domku i obejściu z błogim uśmiechem na twarzy i tekstem "jak ja lubię ten domek :)" (?!!) I dla takich chwil jestem skłonna nawet szybciej się zestarzeć :)
Na zewnątrz natomiast cały czas coś się dzieje, ja głównie walczyłam z miejscem pod mały zielony warzywniaczek... Oj, ciężka to była walka... Zienia tak sprzerastana korzeniami perzu, że walkę owszem, zakończyłam zwycięstwem, ale przez następne kilka dni nie mogłam nic robić z powodu pęcherzy na rękach... Ale za to jaka satysfakcja :) Będzie oczywiście jeszcze większa jeśli cokolwiek wyrośnie :) Na razie bardzo obawiam się o sałatę, bo na naszych 10 arach jest chyba skupisko ślimaków z całej wioski, a może nawet emigrantów z okolicznych też..... I tu mam mały apel: czy macie doświadczenia w walce z tymi wszystkożernymi potworami? Jesli tak, to błagam o pomoc :) Do tej pory pożarły mi wszystkie narcyzy, bratki i fiołki....:( Czepiły się nawet konwalii !!
Podczas ostatniej wizyty u Teściowej wpadł mi w oko stary stolik, czekający smutno na swoją egzekucję, a ja oczywiście oczami wyobraźni już go widziałam w mojej sypialni :) Zawitał do nas bardzo szybko i po małej restauracji - szlifowaniu, bejcowaniu i lakierowaniu, cieszy już moje oko w jaskółce sypialnianej :) Jest idealny :) Teraz jeszcze szukam do niego krzeseł i mam już nawet coś na oku :)
W tzw. salonie niewiele się zmienia, to chyba najbardziej skończone pomieszczenie w naszym domku :)
Powiesiłam tylko cottony i doszła figurka Marii, pamiątka po mojej Babci...
Pozdrawiam ciepło i dziękuję za wszystkie Wasze odwiedziny i zostawiony ślad :)
Zapraszam także do sklepiku, mamy kilka nowości :) www.decofleur.com.pl